14 lutego to od jakiegoś już czasu dzień, który przez jednych jest propagowany i uważany za ogólnonarodowe święto, przez innych (tych jakby mniej) jest piętnowany, jako twór sztuczny, obcy kulturowo, będący swoistą V kolumną handlowców i marketingowców, zmuszających nas do wydawania pieniędzy (nasze kieszenie prawdopodobnie po świętach bożonarodzeniowych złapały już pierwszy oddech:).
Na facebooku trafiłem na stronę tworzoną przez przeciwników święta, która w swojej nazwie (14 lutego - Dzień Walniętego) wykorzystuje w grze słów podobieństwo leksemów: Walenty i Walnięty, zachowując foniczne i graficzne podobieństwo do frazy dzień św. Walentego, deprecjonuje znaczenie święta.
Sam Walenty (martyrologia chrześcijańska zna kilku!) natomiast był biskupem, który starał się nieść pocieszenie skazanym na śmierć, sam też został skazany – 14 lutego 269 roku. Istnieje również romantyczna wersja o niejakim Walentyniuszu, chrześcijaninie, który popadł w mezalians z córką bogacza. Siła uczucia była tak silna, że zakochana dziewczyna odzyskała wzrok. Walentyniusza jednak stracono, więcej o tej historii można przeczytać tutaj Prawdopodobnie geneza święta sięga jeszcze czasów przedchrześcijańskich.
Co ciekawe, dawniej Walenty był patronem chorych na epilepsje, nerwice i zaburzenia umysłowe. Miłość więc – słusznie lub nie – uznano także za objaw choroby i z czasem Walenty stał się patronem zakochanych, bo przecież miłość to ważna sprawa, o czym przypominał nam Mickiewicz w XII księdze Pana Tadeusza. Hmm, ciekawe, czy szanowny wieszcz pisał tę część 14 lutego:).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etymologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etymologia. Pokaż wszystkie posty
K+M+B vs C+M+B, czyli święto Trzech Króli
Trzy litery przedzielone znakiem + (plus) napisane na drzwiach mieszkań są widocznym znakiem kolędy, czyli noworocznej wizyty duszpasterskiej w domu.
Według tradycji są to inicjały trzech królów // mędrców, którzy – wedle apokryficznej wersji (ewangelie nie wspominają o liczbie mędrców, wymieniają jedynie liczbę darów: kadzidło, mirrę i złoto) - odwiedzili maleńkiego Jezusa w stajence, a ich imiona to: Kacper, Melchior i Baltazar. Najpewniej jednak owe trzy litery są akronimem słów Chrystus Mansjonem Benedicat (Chryste, Błogosław temu Mieszkaniu) i prawidłowy zapis na drzwiach to C+M+B.
Według tradycji są to inicjały trzech królów // mędrców, którzy – wedle apokryficznej wersji (ewangelie nie wspominają o liczbie mędrców, wymieniają jedynie liczbę darów: kadzidło, mirrę i złoto) - odwiedzili maleńkiego Jezusa w stajence, a ich imiona to: Kacper, Melchior i Baltazar. Najpewniej jednak owe trzy litery są akronimem słów Chrystus Mansjonem Benedicat (Chryste, Błogosław temu Mieszkaniu) i prawidłowy zapis na drzwiach to C+M+B.
Etykiety:
Baltazar,
C+M+B,
etymologia,
K+M+B,
Kacper,
Melchior,
pochodzenie nazwy,
święto Trzech Króli,
znaczenie
0
komentarze
Do siego!
Życzenia, życzenia, życzenia… w okresie świątecznym życzymy sobie wiele dobrego, spokojnego i radosnego, czasem też dosiego roku, nie zdając sobie sprawy ze znaczenia wypowiadanej formuły.
Słownictwo kościelne w dużej mierze jest rezerwuarem archaizmów. W okresie bożonarodzeniowym, np. śpiewając kolędy, używamy słownictwa, które żywe było kilka wieków temu:). Również w przypadku życzeń do siego roku spotykamy się z archaizmem. We frazeologizmie tym występuje dawny zaimek wskazujący, wywodzący się z prasłowiańszczyzny, o podstawowej formie:
| rodzaj męski | rodzaj żeński | rodzaj nijaki |
| -si | -sia | -sio |
znaczenie: ten, ten najbliższy
Odmiana zaimka si, sia, sio:
| M. | si |
| D. | siego |
| C. | siemu |
| B. | si |
| N. | sim |
| M. | siem |
Przy czym pierwotne znaczenie, a więc do tego (siego) roku, związane było z okresem wigilijnym, życzenie wypowiadano podczas łamania się opłatkiem, a wyrażało pragnienie przeżycia w zdrowiu ostatnich dni mijającego roku!
Jak widać więc nasi przodkowie nie byli tak wymagający – współcześnie, wypowiadając życzenia Do siego roku w zasadzie życzymy sobie zdrowie przez 365 dni:)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
do siego,
do siego roku,
dosiego,
etymologia,
święta,
znaczenie,
życzenia
0
komentarze
pseudokibic, szalikowiec, ultras, chuligan
Co jakiś czas docierają z mediów pogłoski o bójkach pseudokibiców, jednocześnie wychodząc na ulicę i obserwując napisy na murach, stajemy się świadkami swoistej walki na słowa, która to przejawia się w różnych formach językowych od neutralnych (….tutaj wstaw nazwę ulubionego klubu:) po wulgarne, a nawet bardzo wulgarne (więc lepiej ich tu nie przywoływać).
Samo słowo pseudokibic jednak nie przybliża zupełnie swoiście zorganizowanej i – co trzeba podkreślić – konsolidującej się najczęściej w określonych momentach subkultury. Jednak analizując słownictwo, dotyczące określonych grup, związanych z kibicowaniem, można stan ten nieco rozjaśnić.
Przede wszystkim należy podkreślić, że często pojawiające się w mediach wyrazy psudokibic i szalikowiec to leksemy rzadko występujące w słownictwie kibiców; nie są one bowiem wytworem języka subkultury, lecz dziennikarzy sportowych. Przez samych kibiców najczęściej używane są słowa hooligan i ultras. Jest to grupa słownictwa o charakterze międzynarodowym. Jednym z z najbardziej znanych wśród chuliganów stadionowych na całym świecie jest wyraz hooligan (hool's, official hooligans). Jego etymologia wywodzi się od nazwiska Hooligan (Hoolihan), irlandzkiej rodziny awanturników, mieszkającej na przełomie XIX i XX wieku w Londynie. Z czasem wyraz ten zaczął oznaczać każdego, kto zachowywał się niewłaściwie . W Wielkiej Brytanii słowo to ściśle wiązane jest z kibicami-fanatykami. Stało się popularnym internacjonalizmem, gdyż to właśnie kibiców angielskich uważa się za prekursorów stadionowego chuligaństwa. W języku polskim leksem ten zadomowił się pod postacią słowa chuligan, współcześnie oznacza „młodego człowieka zachowującego się agresywnie, wszczynającego bójki, uczestniczącego w rozbojach; łobuza”[NSJP]. W słownictwie kibiców natomiast występuje w piśmie forma oryginalna (hooligan z wariantami hool’s, official hooligans) jak i forma chuligan.
Wprost z języka angielskiego wywodzą się również słowa fan, fanatyk oraz ultras. Są to leksemy występujące w polszczyźnie ogólnej i środowiskowej: fan to „entuzjasta, sympatyk, np. zespołu muzycznego, sportowca, piosenkarza”. Istnieje również grupa wyrazów pochodnych, przyjętych do polszczyzny jako kalki językowe: fan klub, fan zin. Na bazie leksemu fan powstała nazwa grupy kibiców Ruchu Chorzów – Psychofani. Podobny formalnie i znaczeniowo jest wyraz fanatyk, który w polszczyźnie ogólnej pochodzi od łacińskiego fanaticus – „ogarnięty szałem religijnym” i posiada znaczenia „osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do zwolenników innych poglądów. 2 ktoś, kto z pasją oddaje się jakiemuś zajęciu lub jest czyimś zagorzałym wielbicielem; pasjonat, entuzjasta”. W słownictwie kibiców wyraz ten wywodzić należy od skróconej formy angielskiego fanatics. Natomiast leksem ultras oznacza „osobę wyznającą skrajne poglądy polityczne, uznającą skrajne metody działania, ekstremistę”[NSJP] i w takim znaczeniu utożsamiany jest z członkiem ekstremistycznej organizacji politycznej. Posiada także znaczenie łacińskie: „ponad, najbardziej”. W subkulturze szalikowców wyraz ten oznacza „zagorzałego kibica zajmującego się dopingiem i wizualną sferą kibicowania” i jak wskazują sami kibice, trafił do ich słownictwa z Włoch. Oznacza grupę fanatycznych kibiców, której celem jest stworzenie specyficznej atmosfery na meczu, tzw. oprawy. We Włoszech pierwsze grupy Ultras pojawiły się już w latach 60. Natomiast za pierwszą grupę kibiców, która miała w nazwie to słowo, uważa się „Commando Ultra Curva Sud”. W subkulturze chuliganów stadionowych funkcjonują jeszcze nazwy kibiców niezaangażowanych w zorganizowany doping: piknik i zgred.
Samo słowo pseudokibic jednak nie przybliża zupełnie swoiście zorganizowanej i – co trzeba podkreślić – konsolidującej się najczęściej w określonych momentach subkultury. Jednak analizując słownictwo, dotyczące określonych grup, związanych z kibicowaniem, można stan ten nieco rozjaśnić.
Przede wszystkim należy podkreślić, że często pojawiające się w mediach wyrazy psudokibic i szalikowiec to leksemy rzadko występujące w słownictwie kibiców; nie są one bowiem wytworem języka subkultury, lecz dziennikarzy sportowych. Przez samych kibiców najczęściej używane są słowa hooligan i ultras. Jest to grupa słownictwa o charakterze międzynarodowym. Jednym z z najbardziej znanych wśród chuliganów stadionowych na całym świecie jest wyraz hooligan (hool's, official hooligans). Jego etymologia wywodzi się od nazwiska Hooligan (Hoolihan), irlandzkiej rodziny awanturników, mieszkającej na przełomie XIX i XX wieku w Londynie. Z czasem wyraz ten zaczął oznaczać każdego, kto zachowywał się niewłaściwie . W Wielkiej Brytanii słowo to ściśle wiązane jest z kibicami-fanatykami. Stało się popularnym internacjonalizmem, gdyż to właśnie kibiców angielskich uważa się za prekursorów stadionowego chuligaństwa. W języku polskim leksem ten zadomowił się pod postacią słowa chuligan, współcześnie oznacza „młodego człowieka zachowującego się agresywnie, wszczynającego bójki, uczestniczącego w rozbojach; łobuza”[NSJP]. W słownictwie kibiców natomiast występuje w piśmie forma oryginalna (hooligan z wariantami hool’s, official hooligans) jak i forma chuligan.
Wprost z języka angielskiego wywodzą się również słowa fan, fanatyk oraz ultras. Są to leksemy występujące w polszczyźnie ogólnej i środowiskowej: fan to „entuzjasta, sympatyk, np. zespołu muzycznego, sportowca, piosenkarza”. Istnieje również grupa wyrazów pochodnych, przyjętych do polszczyzny jako kalki językowe: fan klub, fan zin. Na bazie leksemu fan powstała nazwa grupy kibiców Ruchu Chorzów – Psychofani. Podobny formalnie i znaczeniowo jest wyraz fanatyk, który w polszczyźnie ogólnej pochodzi od łacińskiego fanaticus – „ogarnięty szałem religijnym” i posiada znaczenia „osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do zwolenników innych poglądów. 2 ktoś, kto z pasją oddaje się jakiemuś zajęciu lub jest czyimś zagorzałym wielbicielem; pasjonat, entuzjasta”. W słownictwie kibiców wyraz ten wywodzić należy od skróconej formy angielskiego fanatics. Natomiast leksem ultras oznacza „osobę wyznającą skrajne poglądy polityczne, uznającą skrajne metody działania, ekstremistę”[NSJP] i w takim znaczeniu utożsamiany jest z członkiem ekstremistycznej organizacji politycznej. Posiada także znaczenie łacińskie: „ponad, najbardziej”. W subkulturze szalikowców wyraz ten oznacza „zagorzałego kibica zajmującego się dopingiem i wizualną sferą kibicowania” i jak wskazują sami kibice, trafił do ich słownictwa z Włoch. Oznacza grupę fanatycznych kibiców, której celem jest stworzenie specyficznej atmosfery na meczu, tzw. oprawy. We Włoszech pierwsze grupy Ultras pojawiły się już w latach 60. Natomiast za pierwszą grupę kibiców, która miała w nazwie to słowo, uważa się „Commando Ultra Curva Sud”. W subkulturze chuliganów stadionowych funkcjonują jeszcze nazwy kibiców niezaangażowanych w zorganizowany doping: piknik i zgred.
Etykiety:
chuligan,
etymologia,
hooligans,
hools,
nazwisko,
pseudokibic,
sport,
subkultura,
szalikowiec,
ultras
1 komentarze
Czchów, Tropsztyn oraz tajemnica (nie tylko) Inków
Znaczenie nazwy miejscowości Czchów nie jest do końca pewne - sięga bowiem pomroków średniowiecza i - jak większość związanych z tym okresem spraw - owiana jest jedynie domysłami i tajemnicą – co, jak się okazuje, jest charakterystyczne dla tego niewątpliwie uroczego rejonu Sądecczyzny – tajemnice są nieobce tej ziemi. Oto bowiem niedaleki Tropsztyn skrywa w podziemiach zamku egendarny skarb Inków.
Ten krótki wpis nie będzie jednak próba zmierzenia się z klątwą i tajemnicą inkaskiego skarbu, ale rozwikłaniem ciekawych zagadek toponimicznych.
Pochodzenie nazwy Czchów, jak się dowiedziałem od kustosza miejscowej Baszty, nie jest znane. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że miejsce to znajdowało się obok historycznej drogi (traktu) węgierskiej. Pierwsze zapisane ślady osady wskazują na wiek XIII, ale prawdopodobnie już w okresie Państwa Wielkomorawskiego istniała tu osada. Próbuje się rozwikłać tę nazwę, zwracając uwagę właśnie na osadników czeskich (kupców?), którzy się tu osiedlali – jakoby od nich wywodziły się dawne formy miejscowości Czechou, Cechou, Cehiov. Faktycznie, zbitka spółgłosek czch jest w polszczyźnie rzadka – zazwyczaj występuje z samogłoską. Należy uwzględnić, że w dawnym okresie w miejscu twardej głoski cz wymawiano miękkie ci.
Jeśli więc uznać, że nazwa miejscowości Czchów nie wywodzi się z polszczyzny, to z jakiego języka można ją wywieść? Może węgierski? czeski? słowacki? Raczej nie niemiecki, choć w okolicy odnaleźć można wpływy niemczyzny z okresu średniowiecza.
W tym okresie pojawiła się moda na używanie nazw obcych (skąd my to współcześnie znamy?;) i tak na przykład nieodległa wioska Zawrocie przyjęła nazwę Tropie (trope). Ze zbitki tego leksemu oraz popularnego wyrazu niemieckiego Stein utworzono nazwę Tropsztyn (podobnie: Morsztyn, Melsztyn, Czorsztyn itp.). Jest to nazwa zamku znajdującego się u brzegu Dunajca, który podobno skrywa w sobie właśnie tajemnicę Inków. Ale opowieść o skarbie, który łączy Tropsztyn i państwo Inków, to już zupełnie inna tajemnica...
Ten krótki wpis nie będzie jednak próba zmierzenia się z klątwą i tajemnicą inkaskiego skarbu, ale rozwikłaniem ciekawych zagadek toponimicznych.
Pochodzenie nazwy Czchów, jak się dowiedziałem od kustosza miejscowej Baszty, nie jest znane. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że miejsce to znajdowało się obok historycznej drogi (traktu) węgierskiej. Pierwsze zapisane ślady osady wskazują na wiek XIII, ale prawdopodobnie już w okresie Państwa Wielkomorawskiego istniała tu osada. Próbuje się rozwikłać tę nazwę, zwracając uwagę właśnie na osadników czeskich (kupców?), którzy się tu osiedlali – jakoby od nich wywodziły się dawne formy miejscowości Czechou, Cechou, Cehiov. Faktycznie, zbitka spółgłosek czch jest w polszczyźnie rzadka – zazwyczaj występuje z samogłoską. Należy uwzględnić, że w dawnym okresie w miejscu twardej głoski cz wymawiano miękkie ci.
Jeśli więc uznać, że nazwa miejscowości Czchów nie wywodzi się z polszczyzny, to z jakiego języka można ją wywieść? Może węgierski? czeski? słowacki? Raczej nie niemiecki, choć w okolicy odnaleźć można wpływy niemczyzny z okresu średniowiecza.
W tym okresie pojawiła się moda na używanie nazw obcych (skąd my to współcześnie znamy?;) i tak na przykład nieodległa wioska Zawrocie przyjęła nazwę Tropie (trope). Ze zbitki tego leksemu oraz popularnego wyrazu niemieckiego Stein utworzono nazwę Tropsztyn (podobnie: Morsztyn, Melsztyn, Czorsztyn itp.). Jest to nazwa zamku znajdującego się u brzegu Dunajca, który podobno skrywa w sobie właśnie tajemnicę Inków. Ale opowieść o skarbie, który łączy Tropsztyn i państwo Inków, to już zupełnie inna tajemnica...
Etykiety:
Baszta,
czchów,
etymologia,
pochodzenie nazwy,
tajemnica Inków,
tropsztyn,
Zawrocie
0
komentarze
Chorzów
Chorzów jest miastem stosunkowo młodym – prawa miejskie otrzymał w roku 1864, ale nazwa miasta jest o wiele starsza i sięga okresu średniowiecza. Współczesna nazwa wywodzi się od nazwy wioski (dzisiejszej dzielnicy miasta, oznaczonej przymiotnikiem podkreślającym jej długowieczność - Chorzów Stary).
Pochodzenie słowa Chorzów związane jest z nazwą osobową. Prawdopodobnie nazwa osady wywodzi się od imienia Zachariasz, którego zdrobniała forma brzmiała w średniowieczu Charz. Nazwa została utworzona przyrostkiem -ew. Pojawiała się w zapiskach w formie Charzew, Charew, Chareu. Od XVIII wieku pojawia się już forma Chorzów. Zmiana samogłoski a na o utożsamiana jest z podniesieniem artykulacji samogłoski pod wpływem następującej spółgłoski rz. Przyjmuje się także, że wymowa z o mogła być wynikiem asymilacji brzmieniowej z wyrazem chory (chorować, chorzy).
Pierwotna natomiast nazwa miasta - obowiązująca od 1868 roku do 1934 - to Królewska Huta, wywodząca się od nazwy zakładu, wokół którego wyrosły osiedla robotnicze. Sama zmiana nazwy była podyktowana czynnikami politycznymi; Chorzów – było nazwą związaną z polskością, Królewska Huta – to kalka z niemieckiego Königshutte.
Pochodzenie słowa Chorzów związane jest z nazwą osobową. Prawdopodobnie nazwa osady wywodzi się od imienia Zachariasz, którego zdrobniała forma brzmiała w średniowieczu Charz. Nazwa została utworzona przyrostkiem -ew. Pojawiała się w zapiskach w formie Charzew, Charew, Chareu. Od XVIII wieku pojawia się już forma Chorzów. Zmiana samogłoski a na o utożsamiana jest z podniesieniem artykulacji samogłoski pod wpływem następującej spółgłoski rz. Przyjmuje się także, że wymowa z o mogła być wynikiem asymilacji brzmieniowej z wyrazem chory (chorować, chorzy).
Pierwotna natomiast nazwa miasta - obowiązująca od 1868 roku do 1934 - to Królewska Huta, wywodząca się od nazwy zakładu, wokół którego wyrosły osiedla robotnicze. Sama zmiana nazwy była podyktowana czynnikami politycznymi; Chorzów – było nazwą związaną z polskością, Królewska Huta – to kalka z niemieckiego Königshutte.
Etykiety:
chorzów,
etymologia,
Königshutte,
królewska huta,
onomastyka,
pochodzenie nazwy
2
komentarze
Sport
Czerwiec to – przynajmniej co dwa lata – okres wzmożonego globalnego zainteresowania sportem, a zwłaszcza tą jego dyscypliną, w której 22 dorosłych mężczyzn (ostatnio również coraz więcej kobiet:) biega po murawie i próbuje, najczęściej nogą i głową (a w przypadkach ekstremalnych również ręką;), strzelić gola. Współczesny futbol to przede wszystkim taktyka, niemalże wojenna strategia przechytrzenia przeciwnika. Nie dziwią zatem słowa legendarnego trenera Liverpoolu, Billa Shankly’ego: „Futbol nie jest sprawą życia i śmierci. To coś znacznie ważniejszego”.
Trzeba jednak pamiętać, że współczesny futbol to tylko jedna z dyscyplin sportu, a jest ich przecież mnóstwo; jedne popularne, związane ściśle z marketingiem i światem biznesu, inne – marginalne, tradycyjne i regionalne.
Wszystkie jednakże odnoszą się do tego samego pojęcia oznaczanego przez wyraz sport. Słowo to jest oczywiście zapożyczeniem. Przybyło do Polski, jak również do większości krajów z Anglii, ale w Anglii nie powstało...
Skąd więc przybyło na Wyspy?
W XI wieku słowo sport przywędrowało wraz z mówiącymi po francusku Normanami dokonującymi podboju Anglii. Pierwotna wersja angielska to di//desporte, przy czym bardzo szybko nastąpił zanik wygłosowego e. Jednocześnie doszło do tzw. afetyzacji, zaniku przedrostka de//di. W ten sposób w średniowiecznej Anglii występować zaczęło nowe słowo – sport. Etymologia wyrazu jest odległa - sięga bowiem starożytnego Rzymu. W obszarach Imperium, w jego schyłkowej fazie pojawiło się słowo oznaczające ćwiczenia i zabawy rekreacyjne poza bramami miasta. W budowie tegoż wyrazu wyodrębnić można rdzeń odwołujący się do łacińskiego porta (brama) oraz przedrostek dis, określający przemieszczanie (analogicznie do przedrostków występujących w wyrazach dyslokacja czy dystans).
W najstarszych zabytkach języka francuskiego występuje słowo disport, znaczące zabawę, przyjemność, radość. Można na tej podstawie wnioskować, że u schyłku Imperium Rzymskiego istniało złożenie oznaczające dosłownie "przenosić się za bramę", a metaforycznie będące synonimem "spędzania poza bramą czasu w ruchu i zabawie". Potwierdza tę tezę fakt występowania podobnej formy w językach: katalońskim, hiszpańskim (deporte, deportivo), portugalskim (desporto), prowansalskim (despourta), okstyańskim, włoskim (diporto) i rumuńskim. Znaczenie słowa sport nazywa aktywne spędzanie czasu poza bramą. (jakkolwiek dwuznacznie można to rozumieć:).
Pierwszy raz słowo sport w języku polskim udokumentowane zostało w jednoaktowej komedii Goszczyńskiego: "Wyścigi konne w Warszawie" (1856):
Polska w drodze postępu kołem leci chyżem
Stanęliśmy na równi z Anglią i Paryżem
Mamy wyścigi konne, sport wzmaga się wszędzie
A jeśli rząd pozwoli i Jockey Club będzie.
Najstarszy natomiast zapis encyklopedyczny i leksykograficzny odnotowano w "Encyklopedii Powszechnej" Samuela Orgelbranda z 1866.
Podaję w oparciu o spostrzeżenia W. Lipońskiego zawarte w jego obszernym studium: "Rochwist i palant. Studium etnologiczne dawnych polskich sportów i gier ruchowych".
Etykiety:
afetyzacja,
brama,
etymologia,
sport,
zrost
0
komentarze
Pisanka-wydrapywanka
Pisanka – wyraz ten nieodłącznie związany jest z Wielkanocą. Ma swoja odległą, prasłowiańską etymologię. Przede wszystkim warto podkreślić, że pierwotnie pisać nie oznaczało pisania, ale głównie rysowanie a także rycie, malowanie. Było to związane z wydłubywaniem znaków w przedmiocie. To pierwotne znaczenie przechowywane jest jedynie w wyrazie pisanka (inaczej wydrapywanka), a także jak wskazują językoznawcy w gwarach, gdzie określenie pisać odnosi się własnie do malowania jajek na Wielkanoc. Pierwotne znaczenie „malowania, ozdabiania drobnymi szlaczkami, nakłuwaniem, zakreślaniem konturów” już w polszczyźnie zanikło. Występuje w innych językach słowiańskich, zwłaszcza w dialektach wschodniosłowiańskich.
Etykiety:
etymologia,
pisanka,
wielkanoc,
wydrapywanka,
znaczenie
0
komentarze
Kraszanka
Kraszanka to jednobarwnie zdobione jajko, najczęściej w gotowanym wywarze z naturalnych składników.
Pierwotnie – do czego odwołuje się nazwa – miało ciemno brązowy, czerwony kolor, powstawało najczęściej z wywaru cebuli. A nazwa posiada ten sam rdzeń, który w rosyjskim języku oznacza kolor czerwony – krasnyj. Podobnie zresztą jak…. i to już zupełnie nie z świątecznej bajki – krasnal
Pierwotnie – do czego odwołuje się nazwa – miało ciemno brązowy, czerwony kolor, powstawało najczęściej z wywaru cebuli. A nazwa posiada ten sam rdzeń, który w rosyjskim języku oznacza kolor czerwony – krasnyj. Podobnie zresztą jak…. i to już zupełnie nie z świątecznej bajki – krasnal
Etykiety:
etymologia,
kraszanka,
wielkanoc,
znaczenie
0
komentarze
Dyngus!
Święta kojarzą się z tradycją: a wiec są święconki, pisanki czy palmy na Wielkanoc, a na Boże Narodzenie choinka, kolędy i jasełka...W trakcie Wielkiego Leniuchowania może pojawić się refleksja, skąd się dany zwyczaj albo słowo wzięło i co może tak naprawdę oznaczać. Ja przynajmniej takie dylematy miewałem, no i miewam do dzisiaj.
Jednym z takich dziwnych słów jest bez wątpienia śmigus - dyngus. Słowa te - choć dziś nierozerwalne - odnoszą się jednak do dwóch różnych zwyczajów. Śmigus jest zwyczajem przedchrześcijańskim, kiedy to w dniu przesilenia wiosennego wypędzano zimę. Czyniło się to także przez wzajemne uderzania, smagania, witkami brzozowymi po nogach, a także czasami polewało się wodą, topiło Marzannę. Ażeby nie być chłostanym czy polewanym można było wykupić (wydyngować) się od tego jajkiem. Dyngus pochodzi od niemieckiego dyngen (tak przynajmniej twierdzi Bruckner) - wykupić.
Więcej informacji na stronie:
wikipedia
a także w Słowniku Etymologicznym A. Brucknera czy w Pamiętnikach J. Kitowicza
Jednym z takich dziwnych słów jest bez wątpienia śmigus - dyngus. Słowa te - choć dziś nierozerwalne - odnoszą się jednak do dwóch różnych zwyczajów. Śmigus jest zwyczajem przedchrześcijańskim, kiedy to w dniu przesilenia wiosennego wypędzano zimę. Czyniło się to także przez wzajemne uderzania, smagania, witkami brzozowymi po nogach, a także czasami polewało się wodą, topiło Marzannę. Ażeby nie być chłostanym czy polewanym można było wykupić (wydyngować) się od tego jajkiem. Dyngus pochodzi od niemieckiego dyngen (tak przynajmniej twierdzi Bruckner) - wykupić.
Więcej informacji na stronie:
wikipedia
a także w Słowniku Etymologicznym A. Brucknera czy w Pamiętnikach J. Kitowicza
Etykiety:
dyngus,
etymologia,
śmigus,
wielkanoc,
witki brzozowe
0
komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)

